Co się stało z 1632 tucznikami PKM Tucz?

Tucz kontraktowy będący swoistego rodzaju formą współpracy między zakładem mięsnym a rolnikiem zyskuje na popularności. Jest on niemal koniecznością dla przedsiębiorców, którzy zamiast sprowadzać mięso z zagranicy wolą przetwarzać tuczniki wyprodukowane na terenie Polski. Tucz kontraktowy eliminuje zagrożenia wynikające z wahań rynkowych cen paszy, trzody chlewnej. Podnosi też zaangażowanie banków, które wolą finansować przedsięwzięcia obciążone mniejszym ryzykiem. Pojawia się jednak pytanie:

Jakie są konsekwencje niedotrzymania założeń umowy o tucz?

Odpowiedź na to pytanie będzie musiał znaleźć Sąd Okręgowy w Opolu, w którym 9 listopada br. rozpoczął się proces Tomasza Z., podejrzanego o przywłaszczenie 1.632 tuczników o wartości 785 tys. zł. Oskarżony rolnik w październiku 2015 r. nawiązał współpracę z mieszczącym się w Warszawie Polskim Koncernem Mięsnym “Tucz” należącym do spółki Gobarto (dawniej PKM Duda). Otrzymał on od firmy 3.900 warchlaków, które zgodnie z zawartą na okres czterech miesięcy umową, miał utuczyć do wagi rzeźnej 110-120 kilogramów. Zadaniem zleceniodawcy było zagwarantowanie zwierzętom paszy, lekarstw, opieki weterynaryjnej. Rolnik zaś zobligowany został do zapewnienia świniom optymalnych warunków bytowych. Za wyhodowanie jednego tucznika Tomasz Z. miał otrzymać 36 zł, z czego wynika, że jego całościowe wynagrodzenie mogło wynieść aż 150 tyś. zł.

Problemy PKM Tucz.

Po 4-miesięcznym okresie intensywnego tuczu wszystkie świnie miały zostać skierowane do uboju. Na początku marca 2016 r. przedstawiciel poszkodowanego PKM Tucz chciał odebrać od hodowcy część świń. Okazało się to jednak niemożliwe ponieważ – jak tłumaczył oskarżony – z uwagi na niełatwą sytuację materialną musiał sprzedać zwierzęta. W trakcie przesłuchania Tomasz Z. nie tylko nie przyznał się do winy, ale także stwierdził, że różnice w stanie liczebnym stada wynikają z upadków, cechujących się słabą kondycją, warchlaków. Co więcej, hodowca uważa, że dużą winę za zdarzenie ponosi PKM Tucz, który nie dopilnował porządku w dokumentacji. Tomaszowi Z, który nie pojawił się na rozprawie, za zarzucane czyny grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Tucze kontraktowe koniecznością zakładów mięsnych.

Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację rynkową zakłady mięsne muszę angażować się w organizację tuczy kontraktowych. Bez tego mogą mieć okresowe trudności w pozyskiwaniu tuczników. Problematyczne może być też wypełnienie zobowiązań wobec odbiorców mięsa.

Zakłady mięsne rozpoczynające współpracę w ramach tuczu kontraktowego powinny zastanowić się nad podjęciem dodatkowych kroków, które w przyszłości mogą ustrzec je przed podobnymi kosztownymi „utrudnieniami”. Rozwiązaniem mogłyby stać się wizyty monitorujące stan stada powierzonego hodowcy. Organizatorzy tuczu zwykle starają się ściśle kontrolować swoich kontrahentów, ale nieuczciwy rolnik zawsze znajdzie to sposób. Dalej powoduje to zaostrzenie kontroli ferm i utrudnienia dla wszystkich współpracujących z firmą rolników.


Dołącz do nas w mediach społecznościowych i bądź na bieżąco z informacjami na temat trzody chlewnej. Facebook https://www.facebook.com/portal.warchlaki/ Twitter https://twitter.com/warchlaki Do zobaczenia ponownie!

Leave a Reply