Chińczycy nie chcą mięsa z zakładu Toennies

Po wybuchu epidemii Covid-19 w ubojni w Rheda-Wiedenbrueck Chińczycy nie chcą mięsa z zakładu Toennies. I to mimo tego, że wirus nie przenosi się przez jedzenie.

Chińczycy nie chcą mięsa z zakładu Toennies w obawie przed koronawirusem

Zakaz importu jest tymczasowy, Chińczycy nie chcą mięsa z zakładu Toennies zablokować na stałe. Chińskie władze wstrzymały import na podstawie dokumentów celnych. Działania te podjęto w obawie przed drugą falą koronawirusa. Z tego powodu aby ograniczyć ryzyko Chiny stawiają wyższe wymagania importowanej żywności. Jak do tej pory nic nie wskazuje by mięso było nośnikiem wirusa Covid-19. Mimo to Niemcy przeprowadzą dodatkowe badania czy mięso może stanowić zagrożenie. Ograniczenie sprzedaży europejskiej wieprzowiny może przyczynić się do dalszych spadków cen mięsa a co za tym idzie – cen skupu.

Co się wydarzyło?

Z powodu wykrycia koronawirusa u pracowników największej ubojni w Niemczech, należącej do firmy Toennies w Rheda-Wiedenbrueck. Wirusa zidentyfikowano u ponad 1300 pracowników. W związku z tym zatrzymano produkcję na co najmniej dwa tygodnie.

Skąd problem z koronawirusem w ubojniach?

Cała niemiecka branża mięsna w dużym stopniu oparta jest na pracy zewnętrznych pracowników z zagranicy, głównie z państw wschodniej południowo-wschodniej części Unii Europejskiej. Mieszkają oni najczęściej w przepełnionych tanich kwaterach co sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Podobna sytuacja jest polskich ubojniach.

Źródło: fleischwitschaft


Dołącz do nas w mediach społecznościowych i bądź na bieżąco z informacjami na temat trzody chlewnej. Facebook https://www.facebook.com/portal.warchlaki/

[adrotate banner=”57″]